Zanim jednak polskie narciarstwo miało poznać swoich geniuszów - Adama Małysza, Artura Cieślika i całą resztę stale powiększającej się rzeszy cudownych zawodników, musiało minąć sporo czasu, ale też starań prekursorów, którzy z ogromnym zacięciem rozpowszechniali własne zamiłowania. Zaczęło się jak zwykle niepozornie i zupełnie przypadkowo. Jest rok 1857, czyli czasy romantycznych nastrojów i dwa lata po śmierci największego polskiego wieszcza Adama Mickiewicza.
W małym miasteczku Bochni leżącej w południowej Polsce, na świat przychodzi Stanisław Barabasz. Jego dzieciństwo to okres bezustannych poszukiwań i namiętnego poznawania największych sekretów ludzkiego życia i tych dobrych i tych, które wiązały się z utratą wolności za działanie niepodległościowe. Wkrótce wszechstronne zainteresowania doprowadzają go do niezbyt lubianej wtedy zabawy polegającej na zjeżdżaniu na parze drewnianych desek z zakopiańskich stoków. Przyjemność bardzo szybko przeistoczyła w największą pasję życia i całkowicie pochłonęła Barabasza...